W Zakopanem ostatnio sporo wypadków związanych z pojazdami.
Jeden z najsłynniejszych to ofiara mężczyzna konserwujący czy naprawiający ratrak. Zginął kiedy został wciągnięty i przygnieciony przez własny sprzęt. Niestety takich wypadków w Tatrach jest sporo. Bezmyślność zbiera żniwo. Ostrzeżenia i prośby nie lubianych policjantów wogole nikt nie bierze pod uwagę.
Kiedy mowi się zwolnij, zapnij pasy, nie jedź kiedy piłeś - to się mowi: Ej tam! Kto mi będzie mówił co mam robić.
Niestety później jest już za późno. Rodziny płaczą, obrywa się Bogu a ofiara głupoty spoczywa sobie spokojnie na “Pęksowym Brzyzku”
Wypada powiedzieć inaczej. Przepisy a wypadki. Wprowadzenie ograniczenia szybkości w terenie zabudowanym do 50/km miało zmiejszyć liczbę wypadków, stłuczek i ofiar w ludziach. Wydaje się, że nic takiego nie nastąpiło. Rygorystyczne zatrzymywanie pijanych kierowców miało zmniejszyć odsetek ofiar wśród pieszych, pasażerów, kierowców nie ma co żałować (tych pijanych). Wydaje się, że nic to nie dało.
Wprowadzenie używania świateł mijania w ciągu dnia też nie poprawiło sytuacji na drodze. Poniższe zdjęcie to jedno z nielicznych obrazujących tę sytuację.